
Siostra skarży się na brata:
-Mamo, Kaziu obgryza babci paznokcie!
-Kaziu, przestań.
-Mamo, on ciągle obgryza.
-Kaziu, jak nie przestaniesz obgryzać babci pznokci to zamknę trumnę.

Podchodzi mamut do mamucicy.
-Mmmmmmyyyyy?
-Y!
Podchodzi do drugiej.
-Mmmmmyyyy?
-Y!
Próbuje szczęćia u trzeciej.
-Mmmmmyyyy?
-Y!
I w ten włśnie sposób wyginęły mamuty.

Agitator przekonuje górali o dobrodziejstwie koletywizacji ziemi. W swoim wywodzie często używa argumentacji "Należy iść z prądem". Zaczyna się dyskusja. Górale wypychają naprzód Stacha, który jest najbardziej wygadany:
-Ja tam panocku człek nieuczony, na polityce się nie znam. Ale rybak jestem co się zowie i wiem, że z pradem to byle g.... płynie, a pod prąd jeno ślachetna ryba.

Milicjant przyszedł do księgarni i chce kupić książkę. Ekspedientka proponuje mu książkę o logicznym myśleniu.
-A co to takiego?-pyta się milicjant,
-Wyjaśnię panu na przykładzie. Czy ma pan w domu akwarium?
-Mam.
-A więc lubi pan naturę?
-Lubię.
-A więc lubi pan też spacery po lesie?
-No tak.
-Najchętniej z kobietą?
-No tak.
-I stąd wniosek. Nie jest pan pedałem. I to jest właśnie logiczne myślenie.
-To jest fantastyczne! Kupuję tę książkę.
Przed księgarnią spotyka kolegę.
-Cześć, kupiłeś książkę?
-Tak, o logicznym myśleniu.
-A co to takiego?
-Zaraz wyjaśnię ci to na przykładzie. Masz w domu akwarium?
-Nie mam.
-No to jesteś pedałem.

Przed sądem staje obywatel oskarżony o próbę uduszenia ZOMO-wca. Sędzia prosi go o przedstawienie przebiegu wydarzeń.
-Podszedł do mnie, stuknął mnie pałką o powiedział "Prima aprilis", potem plunął na mnie i powiedział "Lany poniedziałek", gdy nie reagowałem to zgasił mi papierosa na policzku mówiąc "Środa popielcowa". Wtedy nie wytrzymałem, złapałem go za gardło mówiąc "Zaduszki".

W czasie nocnego patrolu dwóch funkcjonariuszy spotyka trzeciego. Ten leży z uchem przy chodniku.
-Co robisz?-pytają go nieco zdziwieni.
-Słucham sobie płyt.

-Jakiej narodowości był Amor?
-Rosyjskiej. Latał z gołą d..., uzbrojony po zęby, strzelał do ludzi i mówił, że to z miłości.

W zatłoczonym autobusie stoi lekko zawiany jegomość, który co pewien czas mówi głośno "O k....!". Pasażerowie zwracają mu uwagę, ale on nie reaguje, tylko powtarza swoje.
W końcu kierowca zatrzymuje autobus, podchodzi do faceta i grozi, że jeśli nie przestanie, to zawiezie go na policję.
Na to facet nachyla się, mówi kierowcy kilka słów na ucho.
Kierowca pobladł gwałtownie i mówi:
-O k....! Ja bardzo państwa przepraszam, ale żona tego pana urodziła wczoraj syna i dała mu na imię Albin.
-O k...!-zgodnie chórem odpowiedzieli pasażerowie.

Clubs:


-->chatroom
[link]